Jednym z najczęściej wybieranych krajów docelowych na nadmorskie wakacje przez Polaków jest Hiszpania. Jest to generalnie państwo, w którym klimat obecnie jest optymalny dla turystyki. Ma wyjątkowo dobrze rozwiniętą infrastrukturę pod tym kątem. Ludność jest ogólnie bardzo dobrze nastawiona do obcokrajowców, co myślę wynika z kolonialnej historii Hiszpanii i dużego napływu imigrantów z ameryki łacińskiej. Wszyscy moi znajomi, którzy wybrali się tam na wakacje przywieźli śliczne fotki i wiele cudownych wspomnień.
Język hiszpański nie należy do trudnych. Jest podobny do portugalskiego, francuskiego, włoskiego. Jeśli ktoś posługuje się tymi językami to na sto procent nie będzie miał problemów z opanowaniem hiszpańskiego. Ludzie są bardzo sympatyczni i przychylni, co też ułatwia osobom wstydliwym mówienie w języku obcym. Pomijając kwestie językowe generalnie mentalność Hiszpanów, otwartość, skłonność do zabawy są bardzo zbliżone do Polskiej, a więc bardzo nam Polakom odpowiadają.
Moja pierwsza wyprawa do Hiszpanii była wyjazdem bardzo karkołomnym. Niedługo po maturze wsiedliśmy w cztery osoby do fiata Cinquecento i wyjechaliśmy z Krakowa z zamiarem dojechania do Gibraltaru. Wszyscy wzięli swoje pierwsze aparaty fotograficzne, więc dokumentacja zdjęciowa była przepiękna. Notabene właśnie po tym wyjeździe moim życiowym hobby stała się fotografia. Zresztą jak tylko ma się co fotografować to każdy czuje się artystą i chyba dlatego fotografia jest tak popularna.
Ze wszystkich wypraw do Hiszpanii największe piętno odcisnęła na mnie Sewilla. Z tego miasta, kiedyś portowego wyruszały wszystkie większe wyprawy na podbój Ameryki Południowej. Jest w tym portowym miasteczku jakiś nastrój tych mrocznych chwil. Jakby było słychać marsz konkwistadorów i modlitwy przed podróżą odprawiane przez misjonarzy. Jednocześnie Sewilla to miasto nowoczesne - miasto Expo. Coś niesamowitego - wrażenia unikalne na skalę światową.